Praca instruktora nauki jazdy odbywa się w zwykłej, codziennej rzeczywistości. Instruktor, tak jak każdy człowiek, może obudzić się z silną reakcją alergiczną, łzawieniem oczu, bólem głowy, osłabieniem albo napadowym kaszlem. Może doznać zwichnięcia nogi, uszkodzenia dłoni, głębokiego skaleczenia czy innego urazu, który nie zawsze prowadzi do dłuższego zwolnienia lekarskiego. Może również przyjmować lek przeciwbólowy lub przeciwalergiczny, którego działanie uboczne ujawnia się dopiero po pewnym czasie.
Nie każda z takich dolegliwości jest chorobą przewlekłą. Nie każda wymaga hospitalizacji, a czasem nawet konsultacji lekarskiej. Często instruktor uznaje, że „jakoś sobie poradzi”, zabezpiecza uraz opatrunkiem lub stabilizatorem, przyjmuje dostępny bez recepty lek i rozpoczyna zaplanowane zajęcia.
Wtedy jednak powinno paść pytanie ważniejsze niż to, czy grafik jest pełny i czy kursant zgodzi się na przełożenie jazdy:
Czy w takim stanie mogę zgodnie z prawem prowadzić zajęcia praktyczne i bezpiecznie wykonywać obowiązki instruktora nauki jazdy?
Odpowiedź nie zależy wyłącznie od nazwy choroby, rodzaju urazu ani od tego, czy instruktor ma aktualne orzeczenie lekarskie. Kluczowe znaczenie ma jego rzeczywista zdolność do bezpiecznego wykonywania czynności instruktora w konkretnym dniu i podczas konkretnej jazdy.
Prawo nie zawiera tabeli codziennych dolegliwości
W polskich przepisach nie znajdziemy tabeli, z której wynikałoby, że alergia pozwala prowadzić zajęcia, zwichnięta noga ich zabrania, a skaleczenie dłoni jest dopuszczalne do określonej głębokości. Ustawodawca nie tworzy katalogu wszystkich możliwych chorób, urazów i przejściowych niedyspozycji. Byłoby to zresztą niewykonalne.
Ustawa o kierujących pojazdami posługuje się kryterium ogólnym. Zgodnie z art. 33 ust. 1 pkt 4 instruktorem może być osoba posiadająca ważne orzeczenie lekarskie o braku przeciwwskazań zdrowotnych do wykonywania czynności instruktora. Jednocześnie art. 25 ust. 1 tej ustawy stanowi, że podczas jazdy osoby szkolonej wobec instruktora stosuje się przepisy dotyczące kierującego pojazdem. Z kolei art. 3 ust. 1 wymaga, aby kierujący był „sprawny pod względem fizycznym i psychicznym”.¹
W praktyce oznacza to, że instruktor nie jest podczas zajęć jedynie pasażerem siedzącym obok kursanta. Ma obserwować sytuację drogową, przewidywać zagrożenia, wydawać właściwe polecenia, a w razie potrzeby natychmiast interweniować. Czasem chodzi o użycie dodatkowego pedału hamulca, ale w innych przypadkach konieczne może być również sięgnięcie do kierownicy, odwołanie błędnego polecenia, ostrzeżenie kursanta albo podjęcie innej natychmiastowej reakcji obronnej.
Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie: „czy jestem w stanie wysiedzieć w samochodzie przez 90 minut?”. Prawidłowe pytanie brzmi:
Czy przez cały czas zajęć zachowuję zdolność do pełnej obserwacji drogi oraz natychmiastowej, świadomej i skutecznej reakcji?
W samochodzie szkoleniowym o bezpieczeństwie może zdecydować nie pół godziny, lecz jedna sekunda.
Aktualne orzeczenie lekarskie jest warunkiem, ale nie immunitetem
Instruktor musi posiadać ważne orzeczenie o braku przeciwwskazań zdrowotnych do wykonywania czynności instruktora. Orzeczenie wydaje lekarz posiadający jednocześnie uprawnienia do wykonywania badań profilaktycznych pracowników oraz uprawnienia do przeprowadzania badań kierowców. Badanie obejmuje bowiem zarówno ocenę zdolności do wykonywania pracy instruktora, jak i ocenę istnienia lub braku przeciwwskazań do kierowania pojazdami.²
Trzeba jednak rozróżnić dwie kwestie:
- formalną ważność orzeczenia lekarskiego,
- rzeczywisty stan zdrowia instruktora w dniu prowadzenia zajęć.
Przepisy nie przewidują, aby orzeczenie instruktora automatycznie traciło ważność w chwili pojawienia się przeziębienia, reakcji alergicznej, urazu dłoni czy zwichnięcia stawu. Nie oznacza to jednak, że ważny dokument pozwala ignorować aktualną niedyspozycję.
Orzeczenie lekarskie potwierdza zdolność do wykonywania czynności instruktora w okresie, na jaki zostało wydane, przy uwzględnieniu stanu zdrowia ocenianego podczas badania. Nie jest natomiast swoistym immunitetem chroniącym przed konsekwencjami wykonywania pracy w sytuacji, w której instruktor faktycznie utracił możliwość bezpiecznego reagowania.
Można mieć ważne orzeczenie i jednocześnie być w konkretnym dniu czasowo niezdolnym do prowadzenia zajęć. Analogicznie ważne prawo jazdy nie uprawnia kierowcy do prowadzenia samochodu w stanie, w którym z powodu nagłej choroby, urazu lub działania leków nie jest on sprawny fizycznie albo psychicznie.
Liczy się wpływ dolegliwości, a nie jej nazwa
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 5 grudnia 2022 r. nakazuje przy badaniu zdolności do kierowania pojazdami oceniać między innymi narząd wzroku i słuchu, układ ruchu, układ oddechowy, układ nerwowy, stan psychiczny oraz stosowanie produktów leczniczych mogących wpływać na zdolność kierowania. Lekarz uwzględnia także inne poważne zaburzenia stanu zdrowia, które mogą stanowić zagrożenie podczas kierowania pojazdem.³
Co istotne, lekarz bierze pod uwagę nie tylko samą obecność schorzenia, ale również stopień nasilenia objawów, ich dynamikę, możliwość rozwoju albo cofania się oraz zagrożenia, jakie mogą powstać w ruchu drogowym. Jest to więc ocena funkcjonalna: nie decyduje etykieta choroby, lecz jej rzeczywisty wpływ na bezpieczeństwo.⁴
Ta sama alergia może u jednej osoby powodować jedynie niewielki dyskomfort, a u innej gwałtowne napady kichania, silne łzawienie i chwilową utratę możliwości obserwowania drogi. Niewielkie skaleczenie może nie mieć żadnego znaczenia dla pracy, ale głęboka rana dłoni może ograniczyć chwyt, powodować ból przy ruchu albo utrudniać sięgnięcie do kierownicy. Zwichnięcie nogi może być obojętne dla osoby wykonującej pracę biurową, lecz nabiera zupełnie innego znaczenia, gdy instruktor powinien natychmiast użyć dodatkowego pedału hamulca.
Podobnie jest z kaszlem, bólem głowy czy osłabieniem. Ich wystąpienie nie oznacza automatycznego zakazu pracy. Jeżeli jednak objawy są napadowe, powodują chwilowe zamknięcie oczu, utratę koncentracji, zawroty głowy, dezorientację albo opóźnienie reakcji, mogą czasowo wykluczać prowadzenie zajęć praktycznych.
Nie ma przy tym decydującego znaczenia, czy instruktor zgłosił się do lekarza. Brak konsultacji nie jest dowodem pełnej sprawności. Samodzielne założenie opatrunku lub stabilizatora również nie przesądza, że można bezpiecznie wykonywać wszystkie czynności zawodowe.
Uwaga na leki – także te dostępne bez recepty
Odrębnym problemem może być działanie stosowanych leków. Rozporządzenie nakazuje oceniać produkty lecznicze mogące wpływać na zdolność kierowania pojazdami. Dotyczy to nie tylko leków silnych lub wydawanych na receptę. Także niektóre środki przeciwalergiczne, przeciwbólowe, uspokajające czy przeciwkaszlowe mogą powodować senność, zawroty głowy, zaburzenia koncentracji albo spowolnienie reakcji.⁵
Nie oznacza to, że każdy lek automatycznie wyklucza instruktora z pracy. Instruktor powinien jednak zapoznać się z informacją o wpływie preparatu na prowadzenie pojazdów i obserwować swoją reakcję na jego zastosowanie. Szczególna ostrożność jest potrzebna, gdy dany środek przyjmowany jest po raz pierwszy lub w zwiększonej dawce.
Tłumaczenie po zdarzeniu, że instruktor nie wiedział o możliwej senności, może okazać się niewystarczające, jeżeli odpowiednie ostrzeżenie znajdowało się w ulotce albo zostało przekazane przez lekarza lub farmaceutę.
Pięć pytań przed rozpoczęciem zajęć
Przepisy nie ustanawiają formalnego „testu porannego” dla instruktora. W praktyce przed rozpoczęciem jazdy warto jednak uczciwie odpowiedzieć sobie na pięć pytań:
- Czy widzę i słyszę w sposób pozwalający mi na pełną obserwację otoczenia pojazdu?
- Czy jestem w stanie utrzymać koncentrację przez cały czas zajęć?
- Czy uraz, ból albo ograniczenie ruchomości nie przeszkodzi mi w natychmiastowej reakcji?
- Czy przyjmowany lek nie powoduje senności, zawrotów głowy albo spowolnienia reakcji?
- Czy istnieje realne ryzyko, że kaszel, kichanie, łzawienie, ból lub inny objaw nagle odbierze mi możliwość obserwacji drogi albo interwencji?
Jeżeli odpowiedź na którekolwiek z tych pytań budzi poważną wątpliwość, rozsądnym i prawnie bezpieczniejszym rozwiązaniem jest przełożenie zajęć, wyznaczenie innego instruktora albo uzyskanie oceny lekarskiej.
Nie chodzi o tworzenie atmosfery, w której każdy katar wymaga nowego badania. Chodzi o przyjęcie proporcjonalnej zasady: im większy możliwy wpływ dolegliwości na obserwację, koncentrację, ruchomość i czas reakcji, tym silniejsze uzasadnienie dla czasowego powstrzymania się od prowadzenia zajęć.
Kiedy potrzebna jest ocena lekarza?
Nie istnieje przepis nakazujący instruktorowi uzyskiwanie nowego orzeczenia po każdym drobnym urazie lub jednodniowym pogorszeniu samopoczucia. Jeżeli jednak ograniczenie jest znaczne, utrzymuje się, nasila albo wywołuje uzasadnione wątpliwości co do zdolności do wykonywania czynności instruktora, decyzja nie powinna opierać się wyłącznie na przekonaniu zainteresowanego, że „da sobie radę”.
Formalne orzeczenie o istnieniu albo braku przeciwwskazań do wykonywania czynności instruktora wydaje lekarz posiadający oba rodzaje uprawnień wskazane w art. 34 ust. 1 ustawy o kierujących pojazdami. Sama informacja od lekarza rodzinnego, ortopedy lub okulisty może być istotna medycznie, lecz nie zawsze zastąpi orzeczenie wymagane dla instruktora.⁶
W przypadku instruktora zatrudnionego na podstawie umowy o pracę należy dodatkowo uwzględnić przepisy Kodeksu pracy. Jeżeli niezdolność do pracy spowodowana chorobą trwała dłużej niż 30 dni, przed dopuszczeniem pracownika do pracy konieczne jest badanie kontrolne. Pracodawca nie może również dopuścić pracownika do wykonywania obowiązków bez aktualnego orzeczenia potwierdzającego brak przeciwwskazań do pracy na danym stanowisku.⁷
Granica 30 dni nie oznacza jednak, że każda krótsza niedyspozycja pozostaje prawnie obojętna. Przepis ten określa moment powstania obowiązku przeprowadzenia badania kontrolnego. Nie jest natomiast ustawowym pozwoleniem na pracę w każdym stanie zdrowia, o ile zwolnienie trwało krócej.
Obowiązki instruktora i OSK
Pracownik ma obowiązek wykonywać pracę zgodnie z zasadami bezpieczeństwa i higieny pracy, poddawać się wymaganym oraz zaleconym badaniom, stosować się do wskazań lekarskich i niezwłocznie informować przełożonego o zagrożeniu dla życia lub zdrowia. Instruktor będący pracownikiem powinien więc poinformować kierownika OSK o niedyspozycji, która może wpływać na bezpieczeństwo zajęć.⁸
Równocześnie pracodawca odpowiada za stan bezpieczeństwa i higieny pracy. Ma obowiązek organizować pracę w sposób bezpieczny, reagować na zagrożenia oraz chronić zdrowie i życie pracowników. Kierownik lub właściciel OSK, który wie o znacznym ograniczeniu sprawności instruktora, nie powinien ignorować tej informacji wyłącznie dlatego, że instruktor ma aktualne orzeczenie okresowe albo deklaruje gotowość do pracy.⁹
Obowiązki dotyczące zapewnienia bezpiecznych warunków nie zawsze kończą się przy umowie o pracę. Art. 304 Kodeksu pracy rozciąga je w określonym zakresie także na osoby wykonujące pracę na innej podstawie oraz osoby prowadzące działalność na własny rachunek w zakładzie pracy lub miejscu wyznaczonym przez podmiot organizujący pracę.¹⁰
Dlatego próba rozwiązania problemu przez stwierdzenie, że instruktor pracuje na umowie cywilnoprawnej albo prowadzi własną działalność gospodarczą, nie usuwa zagadnienia bezpieczeństwa ani możliwej odpowiedzialności.
Co się stanie, jeżeli dojdzie do kolizji albo wypadku?
Sama obecność alergii, urazu lub innej niedyspozycji nie przesądza automatycznie o odpowiedzialności instruktora. Nie można przyjąć prostego założenia: instruktor miał skaleczoną dłoń, a więc odpowiada za każde zdarzenie, które nastąpiło podczas jazdy.
Dla odpowiedzialności konieczne byłoby wykazanie między innymi:
- naruszenia określonej zasady bezpieczeństwa,
- możliwości przypisania instruktorowi winy,
- związku pomiędzy jego zachowaniem lub zaniechaniem a powstałym zagrożeniem albo skutkiem zdarzenia.
Sąd Najwyższy podkreślił, że podczas nauki jazdy kursant i instruktor mogą ponosić odpowiedzialność na zasadach ogólnych, a „ich odpowiedzialność jest niezależna od siebie”. Oznacza to, że błąd kursanta nie zwalnia automatycznie instruktora, ale również nie powoduje automatycznej odpowiedzialności instruktora. Każdemu z nich trzeba przypisać jego własne naruszenie zasad bezpieczeństwa.¹¹
Jeżeli niedyspozycja spowodowała opóźnienie reakcji, brak użycia dodatkowego hamulca, niewłaściwe polecenie albo utratę obserwacji sytuacji drogowej, może to zostać ocenione jako niezachowanie należytej ostrożności. W przypadku samego zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu może wchodzić w grę odpowiedzialność za wykroczenie z art. 86 § 1 Kodeksu wykroczeń. Jeżeli natomiast następstwem naruszenia zasad bezpieczeństwa jest wypadek i określone obrażenia innej osoby, możliwa jest odpowiedzialność z art. 177 Kodeksu karnego.¹²
W postępowaniu analizowane byłoby między innymi, czy instruktor znał swój stan, czy objawy były przewidywalne, czy przyjmował leki wpływające na reakcję, czy mógł powstrzymać się od rozpoczęcia zajęć oraz czy jego stan rzeczywiście przyczynił się do zdarzenia. Decydujące znaczenie miałby zatem związek przyczynowy, a nie samo stwierdzenie, że instruktor był niedysponowany.
Skazanie może oznaczać utratę uprawnień instruktora
Konsekwencje mogą wykraczać poza grzywnę, karę albo obowiązek naprawienia szkody. Instruktor nie może być prawomocnie skazany za przestępstwo przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji. Art. 177 Kodeksu karnego znajduje się właśnie w rozdziale dotyczącym takich przestępstw.
Jeżeli więc instruktor zostałby prawomocnie skazany za spowodowanie wypadku z art. 177 k.k., przestałby spełniać wymaganie z art. 33 ust. 1 pkt 8 lit. a ustawy o kierujących pojazdami. Art. 46 ust. 1 pkt 2 nakazuje w takim przypadku skreślenie instruktora z ewidencji.¹³
To pokazuje, że decyzja o prowadzeniu zajęć pomimo istotnej niedyspozycji może mieć skutki nie tylko karne lub finansowe. W skrajnym przypadku może zagrozić dalszemu wykonywaniu zawodu.
Odpowiedzialność ośrodka szkolenia kierowców
Konsekwencje mogą dotyczyć także OSK. Jeżeli instruktor jest pracownikiem, a pracodawca wiedział o jego ograniczonej sprawności i mimo tego dopuścił go do jazd, może pojawić się odpowiedzialność za naruszenie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Osobie odpowiedzialnej za stan BHP albo kierującej pracownikami, która nie przestrzega przepisów lub zasad bezpieczeństwa, grozi grzywna od 2000 do 60 000 zł.¹⁴
Możliwa jest także odpowiedzialność cywilna za szkodę. W zależności od okoliczności, formy zatrudnienia, sposobu organizacji pracy i tego, kto jest posiadaczem pojazdu, znaczenie mogą mieć między innymi art. 415, art. 430 oraz art. 436 Kodeksu cywilnego. Poszkodowany może więc kierować roszczenia nie tylko wobec konkretnego instruktora, ale również — przy spełnieniu ustawowych przesłanek — wobec przedsiębiorcy prowadzącego OSK albo podmiotu odpowiadającego za ruch pojazdu.¹⁵
Samo pojedyncze zdarzenie nie oznacza automatycznego zakazu prowadzenia OSK. Może jednak stać się przyczyną kontroli oraz oceny sposobu organizowania szkolenia. Ustawa przewiduje zakaz wykonywania działalności między innymi w przypadku nieusunięcia stwierdzonych naruszeń albo rażącego naruszenia warunków wykonywania działalności. O zastosowaniu sankcji administracyjnej decyduje zatem spełnienie konkretnych przesłanek ustawowych, a nie sam fakt wystąpienia kolizji.¹⁶
Odwołać jazdę czy „jakoś dać radę”?
Nie każda niedyspozycja wyklucza prowadzenie zajęć. Prawo nie nakazuje instruktorowi pozostania w domu z powodu każdego kataru, drobnego zadrapania albo niewielkiego bólu. Nie można jednak przyjąć równie skrajnego założenia, że dopóki legitymacja instruktora i orzeczenie lekarskie są ważne, stan zdrowia w dniu zajęć nie ma znaczenia.
Najbardziej racjonalna reguła brzmi:
Jeżeli dolegliwość może ograniczać widzenie, słyszenie, koncentrację, swobodę ruchu, szybkość reakcji albo możliwość natychmiastowej interwencji, instruktor powinien powstrzymać się od prowadzenia zajęć do czasu ustąpienia objawów lub uzyskania oceny lekarskiej.
Dotyczy to również sytuacji, w której objawy pojawiają się dopiero podczas jazdy. Jeżeli instruktor stwierdzi, że jego stan pogarsza się i przestaje gwarantować bezpieczne kontynuowanie szkolenia, powinien zakończyć zajęcia w najbliższym miejscu, w którym można zrobić to bezpiecznie. Dokończenie zaplanowanej godziny nie jest wartością ważniejszą od zdrowia kursanta i innych uczestników ruchu.
Profesjonalizm czasem oznacza rezygnację z jazdy
Instruktorzy uczą kursantów właściwej oceny ryzyka. Trudno wymagać od przyszłego kierowcy, aby nie przeceniał własnych możliwości, jeżeli osoba siedząca obok sama ignoruje wyraźne ograniczenia swojego organizmu.
Prawo nie odpowiada na pytanie, czy z alergią, skaleczoną dłonią albo zwichniętą nogą można zawsze prowadzić zajęcia. Odpowiada natomiast na pytanie ważniejsze: instruktor musi pozostawać sprawny fizycznie i psychicznie oraz zdolny do bezpiecznego wykonywania swoich obowiązków.
Dlatego niekiedy najbardziej odpowiedzialną decyzją nie jest zacisnąć zęby i zrealizować grafik. Najbardziej profesjonalną — i prawnie najbezpieczniejszą — decyzją może być nie uruchamiać silnika.
Przypisy
- Art. 3 ust. 1 oraz art. 25 ust. 1 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami, tekst jedn. Dz.U. z 2025 r. poz. 1226 ze zm.
- Art. 33 ust. 1 pkt 4 oraz art. 34 ust. 1–3 ustawy o kierujących pojazdami.
- § 4 ust. 1 rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 5 grudnia 2022 r. w sprawie badań lekarskich osób ubiegających się o uprawnienia do kierowania pojazdami i kierowców, Dz.U. z 2022 r. poz. 2503 ze zm.
- § 4 ust. 2 oraz § 5 i załączniki nr 2–8 do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 5 grudnia 2022 r.; zob. również rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 30 kwietnia 2026 r. zmieniające powyższe rozporządzenie, Dz.U. z 2026 r. poz. 608.
- § 4 ust. 1 pkt 12 oraz załącznik nr 4 do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 5 grudnia 2022 r.
- Art. 34 ust. 1 ustawy o kierujących pojazdami.
- Art. 229 § 2, § 4 i § 4a ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy, tekst jedn. Dz.U. z 2025 r. poz. 277 ze zm.
- Art. 211 pkt 2, 5–7 Kodeksu pracy.
- Art. 207 § 1–2 Kodeksu pracy.
- Art. 304 § 1 i 3 oraz art. 304¹ Kodeksu pracy.
- Postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 23 lutego 2011 r., sygn. III KK 276/10.
- Art. 86 § 1–1a ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń, tekst jedn. Dz.U. z 2025 r. poz. 734 ze zm.; art. 177 § 1–2 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny, tekst jedn. Dz.U. z 2025 r. poz. 383 ze zm.
- Art. 33 ust. 1 pkt 8 lit. a w zw. z art. 46 ust. 1 pkt 2 ustawy o kierujących pojazdami.
- Art. 283 § 1 Kodeksu pracy.
- Art. 415, art. 430 i art. 436 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny, tekst jedn. Dz.U. z 2026 r. poz. 795.
- Art. 45 ust. 1–2 ustawy o kierujących pojazdami.
Stan prawny: 29 lipca 2026 r.
Niniejszy tekst ma charakter publicystyczny i prezentuje autorskie stanowisko interpretacyjne. Nie stanowi porady prawnej ani opinii prawnej w indywidualnej sprawie.

